Był raz bal ……
Bal karnawałowy, który odbył się 02 lutego 2008 w salach hotelu Solimpar w Madrycie. Oczywiście to nie pierwszy bal organizowany przez Stowarzyszenie „Nasz Dom” i jak zawsze, to wszystko dzięki staraniom Prezesa Andrzeja i grupy najbliższych osób, ściśle z nim współpracujących. W tym miejscu gorące podziękowania za ich wkład pracy i „czujne oko” nad całością imprezy.
A impreza taka to nie lada przedsięwzięcie…
Poprzez zapewnienie dobrej oprawy muzycznej – jak zawsze do tańca przygrywał zespół pod kierunkiem Dawida Walczyka - odpowiednie rozmieszczenie przybyłych balowiczów, po dopilnowanie, aby na stołach znalazły się „polskie akcenty” typu pączki czy faworki (w niektórych regionach Polski nazywane „chrust”) - nieodłączny element polskiego karnawału. O trunkach nie wspomnę…. i owszem, polskich akcentów w tym zakresie też nie zabrakło ;-))
Goście bawili się wyśmienicie, o czym świadczył ogromny tłok na parkiecie. Zespół muzyczny był w stanie zaspokoić różnorodne gusta uczestników, co jest nie lada wyzwaniem na tego typu imprezach, gdzie często zbierają się trzy pokolenia balowiczów. Tak więc były sentymentalne walczyki, muzyka pop, ostry rock’n’roll i nowoczesne rytmy typu hip-hop (to dla najmłodszych uczestników).
Nie zabrakło też bluesa… Oj, łezka w oku się zakręciła na dźwięk słów „Whisky moja żono….” I to ostre solo na gitarze elektrycznej w utworach nieocenionego Tadzia Nalepy…. Oh… sentymentalne wspominki….
Nie jestem broń Boże staruszką, ale dzisiejsi 20-latkowie mają zdecydowanie mniej możliwości, żeby posłuchać dobrej współczesnej muzyki, nazywanej rozrywkową.
Ale generalnie kto chciał się bawić i wyskakać nagromadzony stres, zmęczenie, tudzież zbędne kalorie, robił to z radością, nie bacząc na rodzaj słuchanej muzyki. Tak to już na balach bywa, że kiedy mija sztywność pierwszych godzin, kiedy już panie wzajemnie „otaksują” swoje kreacje (panowie podobno na to w ogóle nie zwracają uwagi, więc właściwie dla kogo my tak stroszymy piórka ?! ;-)), przychodzi moment, że pozostaje tylko świetna zabawa. Pomijam „smętnych panów siedzących samotnie pod oknem” (tudzież w innych miejscach sali), których nawet gorące hiszpańskie rytmy nie są w stanie wyciągnąć na parkiet. Panowie… to tylko wasza strata…
Nie zabrakło również nieodłącznego elementu wszystkich karnawałowych imprez, czyli wybory króla i królowej balu. Zwycięskiej parze gratulujemy !!
Poprawiony (wtorek, 06 lipca 2010 18:23)







